Zycie kulturalne Krzeska w latach 1900-1948
Dodane przez ajan dnia Lipiec 26 2015 05:12:53
Młodzież dorosła bawiła się wyłącznie niemal na "muzykach", tj. na zabawach tanecznych, które urządzała dość często na przestrzeni całego roku. Zabawy ówczesne bardzo mało kosztowały, Zwykle były one improwizowane. Zawsze we wsi był co najmniej jeden skrzypek i on w zupełności wystarczał, jemu do taktu akompaniował ktokolwiek na niedużym bębenku. Chociaż między bębnistami trafiali się "wirtuozi" umiejący wydobyć z niego różne niesamowite zwuczenia i trele. zabawy taneczne za mojej pamięci odbywały się w chałupach, a kiedyś dawniej w karczmach, Nigdy nie mogłem zrozumieć, jaką przyjemność miała młodzież wtenczas na takiej zabawie, kiedy w ciasnej chałupie w wielkim tłoku, zaduchu i kurzu mogło się naraz kręcić nie więcej jak ze 6 par, bo jak ludzie tylko usłyszeli skrzypce i bęben to natychmiast zapełniała się nie tylko izba, ale sień i podwórko. Warto parę słów poświęcić piosenkom i śpiewom. Dawniej kiedy życie było bardziej bardzie prymitywne, ludzie upiększali chałupy dzikimi kwiatkami, wyrosłymi na łąkach i polach oraz piosenkami jakie rodziły się w sposób naturalny na podłożu tego życia. Były one odbiciem naturalnej radości, naturalnej tęsknoty, rzeczywistego bólu i trosk gnębiących ludzi pracy. Uwagi te dotyczą tak treści słownej jak i jej azaty- zwanej melodią. Jak rodziły się z duszy tak i do duszy śpiewane trafiały, W tym sens i piękno. Były więc piosenki na każdą okazję życiową. Dlatego dawni ludzie, żyjący w warunkach bardziej naturalnych śpiewali wciąż i ciągle. Śpiewali idąc do pracy, śpiewali przy robocie śpiewali wracając do domu, śpiewali kiedy im było dobrze i wesoło i śpiewali płacząc. Pamiętam jak śpiewali "dziewki" dworskie codziennie, kiedy wracały wieczorem z pola. Pamiętam jak śpiewały sobie kobiety, przędząc na kołowrotkach len, konopie czy wełnę, a szczególnie dużo śpiewały prząśniczki kiedy się zeszły do jednej chałupy na "oblegacje" inaczej poszły za kondzielą. "Oblegacją" nazywało się większe zebranie kobiet i panien, sproszonych przez jedną z gospodyń, aby jej pomogły w jakiejś domowej robocie najczęściej w przędzeniu lub darciu pierza. Jako zapłata był tylko poczęstunek. Zdarzało się że kawalerka wpuszczała do chałupy wróbla albo kota.

Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

foto 1.KMW "Wici" w roku 1927 foto 2. Młodzież w sadku u Cisaków

Pierwsza organizacja młodzieżowa w Krzesku zawiązała się w 1907 roku. Celem jej było: wspólnym wysiłkiem zdobywanie książek do czytania. Początkowa jego działalność polegała na prowadzeniu biblioteczki urządzaniu wspólnych posiedzeń członków gdzie omawiane były wszelkie kwestie związane z samym czytaniem jak i tematami poruszanymi w tekstach książek. Kółko to przyjęło nazwę "Zabawa" aby w ten sposób zademonstrować potępienie wybryków popełnionych przez chłopców żądnych rozrywki i jednocześnie zwrócić ich uwagę na drogę prowadzącą do godziwej rozumnej i pożytecznej zabawy. Tym wyrazem sygnowano wszystkie książki w naszej biblioteczce.

Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic

foto 1.Po prawej Kazimierz Pasiak foto 2. Kaplica w której wystawiano sztuki foto 3. Panorama Krzeska w le kościół.

W roku 1915 do prac kółka doszło wystawie sztuczek teatralnych śpiew i nauka na kursach wieczorowych. Pierwszą sztuczką jaka była przedstawiona miejscowej ludności przez to koło były "Jasełka" J. Batorowicza i P. Gensówny z uzupełnieniem A. Pasiaka. Ponieważ nie było odpowiednio dużej sali aby można był wpuścić większą ilość widzów naraz a do rozporządzania była tylko mała klasa w starej szkole więc koło zmuszone było wystawić każda sztuczkę kilka krotnie. Zwykle na generalną próbę dopuszczano wszystkie dzieci bezpłatnie i rodziców aktorów. W następnych dniach świątecznych wystawiano dla publiczności zapłatą. Od razu pierwszy występ zrobił furorę. Wieś nigdy takich rzeczy nie widziała a widowisko było przygotowane bardzo starannie. Były momenty, że i aktorki i kobiety na sali popłakiwali z rozrzewnienia. Wieść o tych występach rozeszła się szeroko po okolicy. To też na te widowiska do Krzeska przyjeżdżali ludzie z wiosek oddalonych nawet o 10 i 15 km . wystawiane były sztuczki bardzo proste i zrozumiałe o tematyce ludowej, jak: "Jaśkowe zamysły" Domasławy, "Do szkoły" Gensówny, "Dla szczęścia dziecka", krótkie intermedia "Placek", "Cudowny doktor", Wam się łatwo śmiać" i inne. Najbardziej atrakcyjna sztuczką okazała się "Wiejskie wesele". Oprócz motywów czysto obrzędowych weselnych zawierała ona fragmenty z dziedziny prac i stosunków społecznych. Śliczne stroje, muzyka tańce i przepiękne śpiewy ściągały z szerokiej okolicy mnóstwo młodzieży i starszych.

Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic

Poletko u Jana Mieścickiego i młocka u Walentego Pasiaka

Podczas I Wojny Światowej koło zorganizowało kursy wieczorowe dla młodzieży. Uczęszczało na nie dzień w dzień 70 osób. Nauka odbywała się co wieczór po 3 godziny przez pięć miesięcy zimowych w latach 1915/1916 i 1916/1917. Po godzinach lekcyjnych zwykle odbywały się próby sztuczek teatralnych przeciągające się często do pierwszej po północy. Młodzież była nadzwyczaj chętna i uspołeczniona. A było jej wtenczas w Krzesku wyjątkowo dużo bo wiele rodzin czasowo osiedliło się tu z popalonych w okolicy wiosek.
W tym czasie Niemcy zorganizowali tzw. Królestwo Polskie w którym mieli po wojnie osadzić na tronie królewskim jednego z Książąt niemieckich i na wschodzie prowizoryczne niby państwo nazwane przez nich "Oberost". Granica przebiegała pomiędzy Grochówką a Krzewicą. Grochówka i Wesółka należały do Królestwa a Krzewica Łuniew, Krzymoszyce do "Oberostu".
W marcu 1917 roku za przyjazną zgodą ówczesnego proboszcza ks. Romana Wildego koło adaptowało pustą kaplicę, która przed tym służyła za kościół na małą salę teatralną. W tą inwestycje koło włożyło wiele fizycznej pracy i dużo gotówki. Ale ież wyszedł z tego teatr nie gorszy niż miały Siedlce. Kulisy i kurtynę na płótnie malował p. Turewicz z Siedlec artysta malarz który też malował obrazy do katedry w Siedlcach. Niedługo też młodzież cieszyła się tym nabytkiem, gdyż zidiociali członkowie dozoru kościelnego czyli Rady Kościelnej po paru miesiącach wbrew woli proboszcza sprzedali ten budynek na stodołę gospodarzowi z Sobicz. Koło tez chciało to kupić ale Rada podniosła cenę. I cały wysiłek i koszt włożony tam niedawno został przez złych ludzi zmarnowany.
Od roku 1925 doszedł jeszcze jeden o wielkiej wadze dział pracy- przysposobienie rolnicze, prowadzone przy pomocy centralnego i powiatowego Związku młodzieży Wiejskiej w formie konkursów uprawy roślin i hodowli zwierząt gospodarskich oraz upiększania mieszkań. Działalność jego tak była intensywna i skuteczna że zaczęła oddziaływać na starsze społeczeństwo, a rezultaty jego do dziś są widoczne. Koło młodzieży Wiejskiej "Wici" zostało zlikwidowane przez władze PRL w 1948 roku. Przed II wojną Światową za czasów sanacyjnych istniały jeszcze koła męskie i żeńskie Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Członkowie rekrutowali sie z terenu parafii ale z chwilą wybuchu wojny przestały istnieć.