Szykowanie się na odpust na Zielne.
Dodane przez ajan dnia Sierpień 15 2017 11:34:35
<? echo $orygplik; ?> - fotka hostowana na jpghost.pl<? echo $orygplik; ?> - fotka hostowana na jpghost.pl<? echo $orygplik; ?> - fotka hostowana na jpghost.pl<? echo $orygplik; ?> - fotka hostowana na jpghost.pl

Msza maryjna na Matkę Boską Zielną Po co te wiązki i wianki z mięty wrotyczu, rumianku? Niesiemy je na znak hołdu Maryi Pannie przed ołtarz. Hyzop, lawenda, jałowiec? Wszak to potrzebne chorobie? Mamy je, chcemy dziewanną Ucieszyć Maryję Pannę Niechaj to księża poświęcą Dzisiaj w ten dzień Wniebowzięcia. A tę pszenicę i jęczmień Czy także mamy poświęcić? Proso też i mak, i żyto Na coraz większą obfitość. Na cóż bób i rzodkiew zda się w niebie, na rajskim popasie? Maryi z żyta korona, A nam – chleb zeń upieczony. Niechaj je księża święcą Dzisiaj, w ten dzień Wniebowzięcia. Wiersz: Kazimiera Iłłakowiczówna. obraz: Zdzisław Jasieński

Wypisz, wymaluj jak moja babcia Marynia (Marenia Błaziukowa) z biały ternowce z trendzlami , z Jagodzina , ze „snopeczkiem” na Zielne... Uderzająca podobizna twarzy....spotkanie opatrznościowe...

Moje odpusty na Matke Boske Wniebowziente , zwane u nas po rymacku „zielne” nie so najlepszym wspomnieniem. U strojów ojca Stachniuków – szykowano wóz, posiadanki z kilimkami, bryczne konie – schodzili się po kolei : Karolka Szewczuczka, Mama z Tatem – a tu swoja Rózia z Borek (trzecia żona) stryjowa i brat jej Piotr Czerpak. Po drodze zabierali Babcie Marynie, z pękiem szkaplerzy na atłasowym saczku i w białej ternówce, koniecznie w dwóch spódnicach (letniku i rąbkowej ) żeb nie przewiało na furze, Tam jeszcze dalej Wuja matm Kornijczuka ( bywszego sołtys ze...Starego Jagodzina) i ciotuleńke Franie z menżem Franciszkiem (kowalem z Jagodzina. Cała furmanka nabita ludźmi. Mnie nie wzięli nigdy, do Chełma na mielnicki odpust – nie było gdzie mnie już dosadzić.
Poleciałem do Józi Kornyjowej z płaczem..
- Czegoż ty ryczysz? ..no czego? Pojechali, to pojechali, wróco sie! Cukierka ci z odpustu przywiezo!..
- Ot ,pocieszenie.( wytarszy nosa, wypientowałem do domu).
W Chełmie był wielki odpust w katedrze na Wniebowzięcie , na Zielne). Przywieziony z wygnańcami z Wołynia cudowny obraz z Mielnicy, zatrzymał się na Górce. Ks. Marceli Mrozek zachęcał Wołyniaków,” żeby się zjeżdżali skąd mogą, modlili się razem, spotykali.. żeby jedni drugim mówili, gdzie kto mieszka, kto na Zachód pojechał, kto umarł, kto się urodziła a co daj Boże, gdzie wesele się mości. „
Robili snopeczki do świencenia po rymacku: „jabko na patyku, nawlepiej czyrwne... merchewka z ugonkiem i naćko, makówek dwie, dziurawiec, macierzankie, kotki polne, sroczki ze ścierni, suszki, żółcienie, lilijki, kalina, koper i najważniejsze dwie zwitki kłosów, pszeniczne i żytnie). to wszystko ułożone w snopeczek, lniano nitko powipnzane i czerwono wstążko zamotane na kokarde. Wdziałem te zabuskie „snopeczki”. chustki ondawniejsze(gazówki) spódnice saczki, lejbiki, fartuchy i ksionżki nabożne zawionzane w”batystówkie” chustke białe z dziwnymi, jakby jedwabnymi paskami. Czekało sie , pod wieczór, jak wozy tarkoczo ...
– Czy jeszcze nie nasze jado?
Dłużył się czas na tegoż, odpustowego gościńca.. z Chiełma, na Zielne..

PS. Czy wielmożnemu Państwu, podoba się rymaca gwara?

Krzysztof Kołtun - fragment pisanej ksiązki „Wołyńska fortuna z Jagodzina”